No dobra, wróciłam.
Jakoś podniosłam się z tego wszystkiego. Nie dość ,że sesja, milion egzaminów na głowie, 12 lutego wyjazd do Włoch do Passo Tonale ( obligatoryjny przez mój AWF) to jeszcze dopadło mnie paskudne, anginowe zapalenie gardła. Antybiotyki nie pomagały, a gardło jak już przestało boleć to po paru dniach od nowa to samo. Mam wrażenie ,że miałam zapalenie gardła trzy razy pod rząd.
Jakoś podniosłam się z tego wszystkiego. Nie dość ,że sesja, milion egzaminów na głowie, 12 lutego wyjazd do Włoch do Passo Tonale ( obligatoryjny przez mój AWF) to jeszcze dopadło mnie paskudne, anginowe zapalenie gardła. Antybiotyki nie pomagały, a gardło jak już przestało boleć to po paru dniach od nowa to samo. Mam wrażenie ,że miałam zapalenie gardła trzy razy pod rząd.
W każdym razie z moim gardłem jest już lepiej ( lub tymczasowo nie boli -,-) ,a co do spraw związanych z uczelnią to zostały mi dwa egzaminy.Litry kawy ,notatki, kolorowe zakreślacze i myślę , że poskutkuje. Na obóz do Włoch jestem już też prawie przygotowana brakuje mi tylko kurtki, ale tą też mam zamiar znaleźć jakoś na dniach.K ;*










































