23.02.2015

Wróciłam ! Wszystko co dobre szybko się kończy. Włochy, kraj piękny, ludzie pełni energii, o wiele bardziej optymistycznie spoglądający na życie, gadatliwi, temperamentni sprawili , że powrót do Polski tak szary. Nawet będąc w autobusie już w trójmieście , patrząc na ludzi z wyrazami na twarzy, jakby za chwilę miał być koniec świata, zrozumiałam, że jest cząstka prawdy w tym, że Polacy to smutny naród . Nie potrafimy cieszyć się ze zwykłych rzeczy, tylko jesteśmy z założenia pesymistycznie nastawieni na wszystko.

Wyjazd się udał w 100%,nauczyłam się jeździć na desce, stoki , trasy wszystko w Passo Tonale jest świetnie przygotowane. Trafiliśmy też na idealną pogodę. Pomimo tego, iż pierwszego dnia była potworna mgła  ( co mimo wszystko pomogło nam pierwszego dnia (początkującym) , bo nie baliśmy się i nie widzieliśmy na dobrą sprawę tego co nas czeka) to już drugiego dnia o poranku za oknem widzieliśmy góry, zero mgły i już do końca słońce nas nie opuściło. Wróciłam ze spalonym nosem i ustami ;/, pomimo stosowania codziennie kremu z filtrem i pomadki ochronnej.  Będąc tam ,nabrałam energii, odpoczęłam, świetnie się bawiłam i uważam ten wyjazd za baaardzo udany. Zdjęć i filmików mamy mnóstwo, wstawiam pare, aby pokazać namiastkę tego co tam na nas czekało.K























11.02.2015

Włochy - Passo Tonale

Jako , że jestem zodiakalną panną, uwielbiam ,gdy wokół mnie panuje porządek. Nie ważne czy chodzi o mój kalendarz, biurko, szafę , notatki na uczelni czy jakąkolwiek inną rzecz. Po prostu muszę mieć poczucie, że wszystko mam pod kontrolą.
Rzeczą oczywistą jest więc, że gdy zbliża się jakiś wyjazd ,pakowanie, w tej kwestii również muszę mieć wszystko idealnie przygotowane. Taka już ze mnie pedantka, nic na to nie poradzę, ma to swoje dobre jak i złe strony. W piątek jadę na 10 dni do Włoch, rejon Passo Tonale , jest to obóz obligatoryjny przez moją uczelnię ( AWF), więc muszę jechać. Cieszę się, że zwiedzę trochę dalszy kawałek Europy ,ale co do mojej jazdy na snowboardzie to nie przewiduję na początku niczego dobrego. Pierwszy dzień zapowiada się wielkimi siniakami na pupie , drugi pewnie ciężkimi zakwasami z rana, ale mimo wszystko jestem nastawiona pozytywnie i wierzę, że pod koniec będę już śmigać bez wstydu . Aaaa ! Nie wspomniałam jeszcze o podróży jaka mnie czeka , czyli podobno 27 h autokarem. Muszę zaktualizować moją playlistę na telefonie, kupić jakieś czasopisma, książkę pewnie też zdążę jakąś przeczytać, a resztę torby podręcznej wypchać kanapkami  itp . Nie będzie mnie przez 10 dni , ale na pewno powrócę z nowymi zasobami energii i mam nadzieję,że bez gipsu ( twu twu ! :) ) K.




3.02.2015

Sesja Sesja Sesja

No dobra, wróciłam.
Jakoś podniosłam się z tego wszystkiego. Nie dość ,że sesja, milion egzaminów na głowie, 12 lutego wyjazd do Włoch do Passo Tonale ( obligatoryjny przez mój AWF) to jeszcze dopadło mnie paskudne, anginowe zapalenie gardła. Antybiotyki nie pomagały, a gardło jak już przestało boleć to po paru dniach od nowa to samo. Mam wrażenie ,że miałam zapalenie gardła trzy razy pod rząd. 
W każdym razie z moim gardłem jest już lepiej ( lub tymczasowo nie boli -,-) ,a co do spraw związanych z uczelnią to zostały mi dwa egzaminy.Litry kawy ,notatki, kolorowe zakreślacze i myślę , że poskutkuje. Na obóz  do Włoch jestem już też prawie przygotowana brakuje mi tylko kurtki, ale tą też mam zamiar znaleźć jakoś na dniach.K ;*