Udało się, wrześniowa walka z anatomią oficjalnie zakończona. Dopiero teraz mogę powiedzieć,że mam wakacje. Wprawdzie zostały mi już niecałe dwa tygodnie zanim zacznie się rok akademicki,ale czuję wielką ulgę,że zacznę go z czystym kontem. Gdy się z czymś męczymy przez tyle czasu, niezależnie od tego czy chodzi o jakąś błahostkę,czy o coś poważnego to wykańcza to nas od środka. Wykańcza nas psychicznie fakt,że chcielibyśmy poradzić sobie z tym problemem,a w żaden sposób nie dajemy sobie rady. Cierpliwość, pewność siebie i spokój są wtedy najważniejsze. U mnie z tym spokojem nie jest zbyt dobrze, od razu układam sobie najczarniejsze scenariusze,które są mało realne,ale moja głowa myśli,że jak wyobrazi sobie wszystkie sytuacje,które mogą się wydarzyć to podejdzie do nich na spokojnie,z dystansem. W rzeczywistości działa to na odwrót, przestaję myśleć pozytywnie, tracę pewność siebie i pojawia się stres. Stres, którego nie da się zwalczyć tak łatwo. Zazdroszczę ludziom, którzy potrafią podejść do większości spraw na luzie, z dystansem.
Dzisiaj mam w końcu dzień wolny, żadnych konkretnych planów,czas chyba wziąć się za sprzątanie. Jestem typową zodiakalną panną jak już kiedyś wspominałam i mam obsesję na punkcie porządku wokół,a ostatnio przez ogrom spraw , które zwaliły mi się na głowę zaniedbałam wiele ważnych kwestii,również dotyczących bloga. Postaram się opanować to wszystko jak najszybciej i odzyskać kontrolę nad swoim życiem. Najważniejsze to iść do przodu.
Zastanawiałam się ostatnio nad butami na jesień/zimę. Muszę znaleźć w przyszłym tygodniu chwilę i porozglądać się za czymś. Botki i sztyblety są fajne, ale cały czas chodzą mi po głowie lity, w których moim zdaniem nogi wyglądają nieziemsko K ;*
zdjęcia : elle jesień /zima 2014