11.02.2015

Włochy - Passo Tonale

Jako , że jestem zodiakalną panną, uwielbiam ,gdy wokół mnie panuje porządek. Nie ważne czy chodzi o mój kalendarz, biurko, szafę , notatki na uczelni czy jakąkolwiek inną rzecz. Po prostu muszę mieć poczucie, że wszystko mam pod kontrolą.
Rzeczą oczywistą jest więc, że gdy zbliża się jakiś wyjazd ,pakowanie, w tej kwestii również muszę mieć wszystko idealnie przygotowane. Taka już ze mnie pedantka, nic na to nie poradzę, ma to swoje dobre jak i złe strony. W piątek jadę na 10 dni do Włoch, rejon Passo Tonale , jest to obóz obligatoryjny przez moją uczelnię ( AWF), więc muszę jechać. Cieszę się, że zwiedzę trochę dalszy kawałek Europy ,ale co do mojej jazdy na snowboardzie to nie przewiduję na początku niczego dobrego. Pierwszy dzień zapowiada się wielkimi siniakami na pupie , drugi pewnie ciężkimi zakwasami z rana, ale mimo wszystko jestem nastawiona pozytywnie i wierzę, że pod koniec będę już śmigać bez wstydu . Aaaa ! Nie wspomniałam jeszcze o podróży jaka mnie czeka , czyli podobno 27 h autokarem. Muszę zaktualizować moją playlistę na telefonie, kupić jakieś czasopisma, książkę pewnie też zdążę jakąś przeczytać, a resztę torby podręcznej wypchać kanapkami  itp . Nie będzie mnie przez 10 dni , ale na pewno powrócę z nowymi zasobami energii i mam nadzieję,że bez gipsu ( twu twu ! :) ) K.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz